Zgromadzenie Sióstr Benedyktynek Misjonarek

Pax Christi

Misje » USA » Huntington

Siostry Benedyktynki Misjonarki, szukając wsparcia materialnego dla ubogich sierot z Łucka, udały się do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie ks. bp. Pawła Rhode ord. Diecezji Green Bay. Sytuacja polityczna podczas II wojny światowej nie pozwoliła siostrom powrócić do Polski dlatego z opatrzności Bożej stanęły one w obliczu nowej misji... W 1940 roku siostry otrzymały w darze posiadłość na Long Island w miejscowości Huntington i zrodził się pomysł nowego apostolstwa - pracy wśród ludzi starszych. Dopiero z przyjazdem nowych sióstr w 1962 roku misja prawdziwie ruszyła do przodu. Siostry rozpoczęły budowę nowego domu, który z czasem powiększał się, kiedy dojeżdżały nowe siostry.

Obecnie w Huntington mieszkają 22 Benedyktynki Misjonarki, zarówno z Polski, USA jak i z Ukrainy.

Zasadniczą misją w Domu Św. Józefa jest CZŁOWIEK. Zgodnie ze słowami Jana Pawła II: „Człowiek jest pierwszą i podstawową drogą Kościoła” siostry otaczają swoją pomocą i całodzienną opieką 45 rezydentów mieszkających w tym domu. Siostry troszczą się o zapewnienie opieki i potrzeb ludzi starszych, a przede wszystkim przygotowanie ich do spotkania z Bogiem. Rezydenci mają zapewnioną codzienną Mszę Świętą, dostęp do kaplicy z Najświętszym Sakramentem i rozmową z kapłanem.

Wytworzenie jak najlepszej atmosfery „ogniska domowego”, przyjaźni i życzliwości jest jednym z głównych celów pracy sióstr. Dlatego świętują one wspólnie z podopiecznymi wszystkie uroczystości Kościelne i święta narodowe. Nie zapomina się również o uroczystym obchodzie każdego dnia urodzin rezydentów, których wiek często przekracza 100lat.

Ubogacając się nawzajem swoim życiem i doświadczeniem nasz dom często gości wielu woluntariuszy, seminarzystów i młodzieży. Młodzi uczą się od starszych pełni życia i jego piękna, bo jak mówił papież Benedykt XVI: „Także wiek ma swoje przesłanie, a cierpienie swą godność i siłę zbawczą”.

Poprzez swoją posługę siostry pragną, aby każdy człowiek w Domu Św. Józefa czuł się kochany, potrzebny i z godnością odchodził do Domu Ojca.